oh boy.
12 Październik 2009
Zachorowałem na niezidentyfikowaną chorobę, którą mój lekarz rodzinny nazywa po prostu wirusową. W zwiazku z tym miałem trochę czasu, aby nadrobić pewne zaległości wobec siebie. I tak np.:
- kończę zaczętą jeszcze w sierpniu Grandię II, która im dłużej trwa tym bardziej mi się nudzi. I dubbing jest co najmniej wyjęty z dupy – przykład:
- zakończyłem proces odrobaczania kota, którego w międzyczasie przygarnąłem.

- obejrzałem w końcu na spokojnie drugi sezon “Fast Show”, który oprócz “Monkfisha” nie był ani trochę lepszy od pierwszego.
- udało mi się upiec pizzę w prodiżu Zawiesiny, który jest dobrym prodiżem i takim pozostanie, albowiem innego wyjścia nie ma.
- jeśli chodzi o pracę, to hehe, l4, hehe.

12 Październik 2009 o 21:22
kot w białych rękawiczkach, fajowski.
ej, może zaraziłeś się robakiem od niego?
13 Październik 2009 o 15:41
To wirus, nie robak. Choć nikt nie wie, co w tej Szui siedzi. Niezależnie, czy chodzi o mnie, czy o kota:P